Opinie: 1 Dodaj opinię
Maksymiliana Kolbe – męczennik z Oświęcimia i Rudolf Höss – założyciel oraz komendant obozu zagłady...
Ich życie zaczyna się podobnie. Poznają świat, dorastają. Służą jako ministranci. Mają swoje marzenia. Jako młodzi chłopcy wybierają życiowe drogi. Jeden – przyjąwszy imię Maksymilian wstępuje do zakonu. Zostaje kapłanem, wyjeżdża na misje. Zakłada Niepokalanów i bezgranicznie zawierza się Maryi. Drugi...
Spotykają się w obozie Auschwitz-Birkenau. Obaj przeżyją 47 lat. Ten sam czas, ten sam okres w historii. Ale jakże zupełnie różne postacie. I całkowicie odmienne idee, którym służą.
Sprawnie napisana opowieść, stawiająca naprzeciw miłości oraz pokory, bestialstwo i brak miłosierdzia człowieka do człowieka. Wciągająca, chociaż jednocześnie bardzo wymagająca lektura.
Autor Władysław Kluz, OCD
Oprawa Miękka
Format 145 x 205 mm
Ilość stron 328
ISBN 978-83-7766-145-1
Wydawnictwo Wydawnictwo Ojców Franciszkanów Niepokalanów
Podatek VAT 5%
Cena brutto 18,83 PLN
Kod EAN 9788377661451
Ilość opinii: 1
Ocena: 5/5
Czar książek 2024-05-07
"Im więcej zła, tym więcej roboty. Zamiast krytykować i marzyć, trzeba rozpocząć pracę i reformę od siebie." Postać św. Maksymiliana jest mi bliska nie od dziś. Miałam okazję przeczytać o jego życiu nie jedną publikację. Ale z taką formą biografii, jaką zaproponował nam o. Władysław Kluz, jeszcze się nie spotkałam. Autor książki "47lat życia" podjął się zestawienia dwóch życiorysów, Maksymiliana M. Kolbego i Rudolfa Hössa. Dwa życia, dwie drogi, które choć początkowo podobne, w pewnym momencie, stały się względem siebie kontrastem. Co kształtuje ludzkie postawy i nasze człowieczeństwo? Ta książka daje odpowiedź. Mocna. Fascynująca. Napisana w formie powieści, prostym językiem, przez co staje się bliska, wręcz scala czytelnika z historią o której czyta. Podeszłam do niej bardzo emocjonalnie i z wielkim zaciekawieniem. Nie zabrakło momentów wzruszenia, podziwu, złości. Były chwile rozdzierające serce i wywołujące jakąś wewnętrzną niezgodę. "Czy człowiek potrafi drugiemu odebrać wszystko? Tak, wszystko, oprócz...miłości!" Zaznaczę jeszcze, że bardzo warte uwagi są listy pożegnalne Rudolfa do żony i dzieci. Podczas czytania jego słów do najbliższych, otwiera się w sercu jakby cały wachlarz emocji. "Dopiero tu, w polskich więzieniach, poznałem, co to jest człowieczeństwo. Mnie, który jako komendant Oświęcimia sprawiłem narodowi polskiemu tyle bólu (...) okazywano ludzką wyrozumiałość(...) również ze strony najprostszych strażników. Wielu z nich to byli więźniowie Oświęcimia i innych obozów. Właśnie teraz, w ostatnich dniach mego życia, doznaję ludzkiego traktowania, którego się nigdy nie spodziewałem." Polecam książkę każdemu bez wyjątku. Nie da się jej odłożyć przed końcem i wiem, że jeszcze długo będzie we mnie pracować.